Witam mam 17 lat, jakiś czas temu tj. 2 miesiące temu wykryłem na lewym jądrze malutkiego guzka. Lewe jądro jest wyżej od prawego i czasem układa się jakby poziomo. Po części cierpię również na wędrujące jądro w kierunku pachwiny (zdarzało się w przeszłości, że niejednokrotnie to odczuwałem). Zaniepokojony poszedłem prywatnie do urologa. Podczas badania USG stwierdził on, że wszystko jest w porządku, problem polega na tym, że jądro położone jest tak, że guzek często chowa się w okolicach najądrza przez co trudno o jego dokładną lokalizację. Gdy skóra moszny jest miękka (np. podczas kąpieli) bez trudu można napotkać na ów guzek. Wykluczam możliwość, że to co odczuwam to elementy najądrza, ponieważ gdy jądra zmieni swoje położenie to odczuwam guzek nawet na górnej warstwie. Lekarz stwierdził, że delikatnie bóle w okolicach podbrzusza mogą być efektem jakiegoś stanu zapalnego, więc przepisał mi jakieś tam tabletki.
Po jakimś czasie guzek był nadal wyczuwalny więc poszedłem jeszcze raz na wizytę (do tego samego lekarza) ponowne badanie usg i ten sam efekt. Lekarz zlecił mi jednak wykonanie markerów nowotworowych, lecz najpierw musiałem iść po skierowanie do lekarza rodzinnego, problem polega na tym, że obecnie nie mieszkam tam gdzie mam lekarza rodzinnego, a skierowanie trudno jest załatwić prze kogoś. Moje pytanie jest takie: co powinienem zrobić w danej sytuacji? wybrać się na wizytę do innego urologa, a wcześniej zrobić markery na własną rękę (jaki to koszt?)
Czy w przypadku, gdybym miał skierowanie na badanie markerów to będzie ono bezpłatne? Czy ten guzek to może być coś przewlekłego, albo wynikać z natury?

