Witam ponownie,
Choć szczerze liczyłam na to, że już nie będę musiała zamieszczać tu posta we "własnej" sprawie...
Mam niestety obawę, że historia się powtarza... ale po kolei.
Zgodnie z podjętą decyzją o obserwacji, przeprowadzaliśmy wszystkie badania w terminach. Ostatnie markery miesiąc temu - wszystko w jak najlepszym porządku. TK - tak samo, miesiąc temu, wynik ok, badanie u lekarza również. Tak też było przez ostatnie 1,5 roku. Dziś niestety mąż wyczuł na drugim jądrze małe zgrubienie z tyłu, przy ucisku czuje ból. No i wszystkie złe myśli wróciły...
Jaka jest szansa w naszym przypadku, że nowotwór zaatakował drugie jądro? Może to jakiś stan zapalny albo inne żylaki? Oczywiście już szykujemy się na wizytę u lekarza, ale wszystkie Wasze sugestie będą bardzo przydatne.
Będę wdzięczna za wszelkie opinie...

