przez Monikape » 06 Lut 2024, 19:06
chyba rozumiemy, bo widzimy, co jest w rozpoznaniu.
Ale sami sobie tej chemii nie zaordynujemy.
Robię, co mogę.
Wyniki histpat dostałam dzięki znajomościom 20 dni szybciej.
Po 3 godzinach wydzwaniania po TK złapałam termin prywatnie na piątek - ale opis będzie po feriach.
Onkolog w przychodni bez TK nie dam nam chemii (co również ustalilam dzięki znajomościom sprzed lat) - więc musimy mieć ten wynik.
Opis spróbujemy też załatwić na lewo, po znajomych.
Generalnie, poruszyłam w ostatnich czasach niebo i ziemię, aby wszystko poszło szybciej. Od połowy stycznia non stop gdzieś się z kimś wykłócamy. Nie chciano nam założyć DILO. Ze skierowaniem na zabieg i diagnoza od prywatnego lekarza odmówili nam przyjęcia i zabiegu w szpitalu - również się wykłóciliśmy i zabieg się odbył tydzień po diagnozie. Każdy dzień to jest walka - ale nie z chorobą, tylko z systemem.
dziś na słuchawce w jednym miejscu słyszałam, że jak mam dilo to mam dzwonić do placówki, która dilo realizuje. A w tejże placówce powiedziano mi, że dilo obowiązywało nas tylko do wydania wyniku histpat, teraz jesteśmy już poza dilo bo bil jest tylko do diagnozy, a TK możemy sobie zrobić u nich w MAJU.
Dlatego zwróćcie uwagę, co piszecie. "Nie rozumiecie powagi sytuacji" jest dla nas trochę krzywdzące. My naprawdę mamy dość, a jeszcze żadnej walki nie stoczyliśmy. W domu mamy trójkę małych dzieci i nikogo do pomocy. Muszę polegać na obcych ludziach i sąsiadach, bo wszyscy się na nas wypięli i mają swoje problemy. Mąż na zabieg jechał sam taksówką, bo ja ogarniałam szkołę i dzieci, mnie udało się do niego wpaść na 5 min, ze szpitala mnie wygonili bo "jest po terminie wizyt" (a w terminie wizyt mam na głowie dzieci, którymi do licha ktoś też się musi zająć).
Załatwiam co mogę, często godząc się na traktowanie, jakie nie powinno mieć miejsca. Chorowanie wymaga całej masy zdrowia. Psychicznego również.