Jestem po pierwszym dniu podawania chemii.Na izbie przyjęć pomimo że byłem przed 7:00 rano duża kolejka ale uprzedzono mnie o tym gdyż tydzień wcześniej była majówka i przyjmowano mało osób.Rejestracja-ważenie-mierzenie wzrostu-mierzenie ciśnienia.Ciśnienie o dziwo miałem bardzo duże (może to jakiś podświadomy stres)?Na oddziale dopiero pobrali mi krew,ciśnienie potem już było prawidłowe.Wszyscy pielęgniarze,pielęgniarki,lekarze bardzo życzliwi.Dostałem coś przeciwymiotnego w tabletkach i kroplówkach osłonowo,coś moczopędnego i dostałem chemię.Na pierwszy strzał poszło wszystko na raz po kolei bleomycyna,cytopozyd,cisplatyna.Obudziłem się o północy z uczuciem mdłości i czułem że coś mi stoi na żołądku i podchodzi do gardła.Do 4 rano nie mogłem spać,potem udało się jeszcze 2 godziny zasnąć.Mój wspólkolator zapewniał mnie że on nie chrapie ale coś kłamał

jak to dobrze mieć zatyczki do uszu.