Cześć. Od ponad miesiąca jestem obserwatorem na forum w związku z diagnozą guza w prawym jądrze. Czerpię stąd dużo informacji co do postępowania w związku ze zdiagnozowanym nowotworem i ścieżkami dalszego leczenia. Naprawdę super, że jesteście!
Chcę opisać swoją historię i prosić Was o Wasze opinie i przemyślenia w sprawie. A wygląda to u mnie tak:
17.05.2023 – wizyta u urologa w związku z zaobserwowaniem powiększonego i twardego w dotyku prawego jądra. Urolog po wykonanym USG stwierdził guz i wystawił skierowanie do szpitala w celu usunięcia jądra oraz wskazał wykonanie badań – markerów nowotworowych.
18.05.2023 – rejestracja na termin przyjęcia do szpitala – MED HOLDING w Katowicach ul. Strzelecka
23.05.2023 – pierwsze badanie krwi
LDH: 237,00 [ref. 125-220]
beta-HCG: 124,98 [ref. 0,00-5,00]
AFP: 2,84 [ref. 0,89-8,78]
30.05.2023 – przyjęcie do szpitala, wykonanie USG oraz badań krwi. USG oczywiście potwierdziło zmianę do orchidektomii, badania krwi wyszły następująco:
LDH: 213,00 [ref. 125-220]
beta-HCG: 106,09 [ref. 0,00-5,00]
AFP: 3,23 [ref. 0,89-8,04]
31.05.2023 – zabieg, wszystko przebiegło w porządku
01.06.2023 – wypis ze szpitala, po usunięciu drenu mogłem się już dość swobodnie poruszać, dalszy odpoczynek już w domu
W międzyczasie wykonane zostały badanie krwi w 5 i 10 dobie po zabiegu. Wyniki następujące:
5 doba po zabiegu:
LDH: 206,00 [ref. 125-220]
beta-HCG: 11,51 [ref. 0,00-5,00]
AFP: 2,50 [ref. 0,89-8,04]
10 doba po zabiegu:
LDH: 193,00 [ref. 125-220]
beta-HCG: 3,47 [ref. 0,00-5,00]
AFP: 2,80 [ref. 0,89-8,04]
I w tym okresie nastąpiło także zwiększone zainteresowanie forum, historiami tutaj zawartymi, planem dalszego postępowania i ogólnie zapoznanie się z możliwie szeroko z „wrogiem”.
Po przeczytaniu wielu informacji i historii innych osób stwierdziłem, że podejmę kontakt z dr Sarosiekiem z Warszawy. Odezwałem się do niego w formie mailowej i dość szybko odpisał mi, że może zająć się moim dalszym leczeniem (co mnie bardzo ucieszyło). Ze względu na odległość i brak na ten moment wyników histopatologicznych ustaliliśmy, że najpierw wystawi mi skierowanie na badanie TK płuc, jamy brzusznej i miednicy, a dopiero po otrzymaniu histo., opisu TK spotkamy się w Warszawie na konsultację.
Z TK całkiem szybko poszło, bo skierowanie wystawione 13.06.2023 udało się zrealizować już 17.06.2023 w pracowni HELIMED w Czeladzi.
19.06.2023 – otrzymałem wynik histopatologiczny oraz ekspresowy opis do TK z soboty.
Wynik histopatologiczny:
OPIS MAKROSKOPOWY
Nierozcięte jądro o wym 5 x 3,5 x 3,5 cm z powrózkiem nasiennym dł cm, w obrębie jądra obecne kremowe ognisko obejmujące całe jądro dochodzące do osłonki, największe ognisko w wym 3 x 2 x 2,5 cm.
ROZPOZNANIE HISTOPATOLOGICZNE
jądro prawe
2598445-2598451 – wycinek z kremowych ognisk: Seminoma. Germ cel neoplasia in situ. Oznaki inwazji naczyń.
pT2
LCA(+), CD117(+), AFP(-)
2598452 - 2598453 – najądrze
2598454 – sieć jądra
2598455 – wnęka jądra
Rozpoznanie dla nr 2598452-2598455: Obraz zwykły.
2598456 - 2598457 – osłonki
2598458 – powrózek okolica jądra
2598459 – powrózek część środkowa
2598460 – powrózek odc końcowy
Rozpoznanie dla nr 2598456-2598460: Utkania nowotworowego nie znaleziono.
OPIS BADANIA TK z 17.06.2023
Badanie TK klatki piersiowej, jamy brzusznej i miednicy małej przeprowadzono w technice spiralnej przed i po dożylny podaniu środka kontrastowego, wielofazowo.
Zmian patologicznych w obrębie płuc i opłucnej nie stwierdzono. Nie uwidoczniono powiększonych węzłów chłonnych w obrębie śródpiersia i wnęk płucnych. Aorta piersiowa prawidłowa. Widoczne części kostne zmian nie wykazują.
Wątroba prawidłowej wielkości i gęstości bez zmian ogniskowych.
Drogi żółciowe wewnątrz- i zewnątrzwątrobowe nieposzerzone.
Pęcherzyk żółciowy prawidłowej wielkości, bez widocznych w TK uwapnionych złogów.
Trzustka prawidłowej wielkości, o równych obrysach. W obu nerkach widoczne są torbiele – Bosniak I/II (w nerce prawej 13mm, w nerce lewej 5mm).
UKM obustronnie nieposzerzone, funkcja nerek zachowana.
Aorta brzuszna prawidłowa.
Widoczne naczynia przestrzeni zaotrzewnowej zmian nie wykazują.
Nie uwidoczniono powiększonych węzłów chłonnych śród- i pozaotrzewnowych.
Blizny pozabiegowe w pachwinie prawej.
Pęcherz moczowy prawidłowy.
Gruczoł krokowy, pęcherzyki nasienne bez zmian.
Zobrazowane struktury kostne bez patologicznej przebudowy.
Wnioski: makroskopowych cech rozsiewu nie uwidoczniono.
21.06.2023 – kontrola u urologa – urolog potwierdził, że rana się dobrze goi, w mosznie i z lewym jądrze czysto. Najpierw się trochę zdziwił, że opis TK jest dość krótki, ale po jego przeczytaniu skwitował „Już wiem dlaczego jest taki krótki, bo wszystko czyste”.
23.06.2023 – wizyta u Dr Sarosieka na Szamockiej w Warszawie.
Doktor poprosił, żebym po godzinie 12 zgłosił się do rejestracji. Po kilku minutach Doktor pojawił się i wziął moją dokumentację do zapoznania. Kilka minut później zaprosił na konsultację.
W moim wypadku, stadium określone zostało jako nasieniak stopień I b pT2 N0 M0 S0
Doktor zaleca mi aktywną obserwację. Dostałem skierowanie na TK jamy brzusznej i miednicy, aby zrobić je za około 3 miesiące od pierwotnego badania oraz powtórzyć markery i zgłosić się do niego na konsultację za 3 miesiące w normalnym trybie.
Alternatywnie jeśli chcę, mogę się zdecydować na chemioterpię uzupełniającą - 1-2 wlewy karboplatyny, ale uważa, że nie ma wskazań do tego i tylko jeżeli ja sobie tego będę życzył możemy przeprowadzić chemioterapię.
Doktor wskazuje, że ryzyko nawrotu i pojawienia się przerzutów to około 8-20%, chemioterapia może obniżyć to ryzyko do 5% lub ~1% (w zależności czy 1 czy 2 wlewy).
Przyznam szczerze, że biorąc pod uwagę przeczytane tutaj na forum przypadki byłem dość mocno przekonany, że będę się musiał zmierzyć z chemioterapią, ale Doktor wydaje się bardzo przekonany i stanowczy w twierdzeniu, że w dobie dzisiejszej medycyny i prowadzenia aktywnej obserwacji nie ma takiego musu, a ewentualne wykrycie przerzutów będzie szybkie i może zostać wyeliminowane radioterapią. Dodał też, że u mnie wysokie beta-HCG dawało istotny znak o tym, że jest coś nie tak i w przypadku jakiegoś przemieszczenia będzie ono na pewno alarmować o tym, że coś się dzieje w organizmie. Oczywiście zwrócił też uwagę na angioinwazję, ale równiez stwierdził, że komórki nowotworowe mogły umrzeć na tym etapie i nie przedostać się dalej.
W ogólnym rozrachunku wskazał, że chemią mogę zmniejszyć ryzyko nawrotu, ale wybór między chemią a aktywną obserwacją nie zmienia ogólnych rokowań i szans na wyleczenie, które są identyczne.
Nie ukrywam, że mam od piątku spory mętlik w głowie i nie wiem na co się zdecydować. Doktor mi wyjaśnił, że bardzo dużo osób decyduje się na aktywną obserwację i bardzo często te właśnie przypadki nie są omawiane w internecie, co może dawać pewne złudzenie, że leczenie to tylko chemioterapia, a leczenie w formie aktywnej obserwacji jest wśród większości zaleceń w stopniu I.
Co Wy o tym sądzicie, jakie są Wasze przejścia lub podejście do tematu?
Czy powinienem zasięgnąć jeszcze jakichś dodatkowych opinii? Co jeszcze istotnego powinienem wziąć pod uwagę?
Opcja obserwacji jest dla mnie kusząca i przekonująca, psychicznie też powinienem to uciągnąć, ale na ten moment czuję się zagubiony, bo idąc tropem historii tutaj umieszczonych w głowie nastawiłem się, że czeka mnie chemia, a teraz opcja obserwacji jawi mi się jako bardzo atrakcyjna.
Mam jeszcze pytanie dodatkowe
Czy jeśli nie zdecyduję się na chemioterapię zwiększam możliwość wystąpienia nowotworu w drugim jądrze? Będę wdzięczny za ew. opracowania w tej kwestii.