Mam 21 lat i następujący problem:
Od roku( czerwiec 2011), nie wiadomo skąd pojawił się u mnie ból jądra. Taki dziwny bo tylko podczas nacisku ( ciasne spodnie czy bielizna). Zgłosiłem się po 2 tyg do urologa, który stwierdził że nic mi nie jest i ból sam przejdzie. Cóż, są tygodnie, kiedy w ogóle nic nie boli, a czasami jest, taki delikatny ból, który sam przechodzi, gdy poprawię bieliznę. Jądro jest miękkie i nic nie czuje podczas kąpieli, gdy je sprawdzam. Sęk w tym, że mam jedno jądro (taki się urodziłem). Po roku, nic się nie zmieniło. Miałem iść prywatnie o urologa, zrobić usg, przebadać się, ale się boję po prostu. Mam dziewczynę, wspólne plany, dom, rodzina itd (jak każdy mężczyzna), a jeśli to rak, to amputacja i czar prysł. Bez dzieci i kobiet. Z jednej strony życie najważniejsze, ale co to za życie? łudzę się że może jakiś nerw czy coś jest zbyt czuły, ale czy to możliwe? Tak w ciemno, bez badań można sobie gdybać w nieskończoność, jednak taki wyrok (amputacja) to będzie dramat dla mnie jako młodego człowieka...