We wrześniu 2012 roku miałem usunięte jądro (wycięte zostało też najądrze i powrózek nasienny, ponieważ był naciek), wynik hist pat - carcinoma embryonale. Przyjąłem 3 cykle chemioterapii wg. schematu BEP, ostatnią pod koniec listopada. Od tamtej pory jestem pod kontrolą onkologa, czyli mam robione markery i PET (niestety mam uczulenie na kontrast, więc nie mam robionego CT). Ostatnie badanie PET miałem robione 10 kwietnia, wszystko było w porządku. 25 kwietnia zacząłem odczuwać skutki 'przewiania', czyli ból mięśni w okolicach podbrzusza i pleców. Tego samego dnia pojawiła się drażliwość w miejscu usunięcia jądra, więc założyłem, że to pewnie z tego samego powodu. Ból mięśniowy ustał, drażliwość nie, więc udałem się do lekarza rodzinnego (4 maj), po poradę, co to może być. Lekarz bardzo dokładnie przebadał dotykowo okolice które był podrażnione i stwierdził, że wszystko jest ok, ale zalecił by w razie pogorszenia objawów przejechać się na izbę i zrobić badanie USG. Drażliwość lekko ustępowała, ale nie znikła, więc postanowiłem zrobić badanie USG na własny koszt. Pani doktor po usłyszeniu z jakim problemem przychodzę, również przebadała mnie bardzo dokładnie. Na badaniu USG na szczęście nie wyszło nic, zero oznak wznowy lub jakiegokolwiek zapalenia. Drażliwość, choć mniejsza niż ponad 2 tygodnie temu nadal nie ustąpiła, więc się niepokoję, bo to sytuacja dla mnie nowa, a teraz staram się dmuchać na zimne. I tutaj pojawiają się moje pytania, czy to może być efekt zwykłego podrażnienia albo 'przewiania' ? Czy powinienem odwiedzić jeszcze jakiegoś lekarza, np. urologa ? I czy w tym miejscu może w ogóle pojawić się przerzut ? Dodam jeszcze, że moszna nie jest zaczerwieniona, to jest ból 'w środku'.
Z góry dziękuję za odpowiedź i przepraszam jeśli to głupota, ale niestety nie potrafię sam siebie uspokoić

