Budząc się dziś rano, nie sądziliśmy z mężem jaki koszmar przytrafi nam się w ciągu dnia...
W południe silny ból jądra powalił męża na kolana. Dosłownie. W jednej chwili jądro stało się twarde jak kamień. Jako że mąż czeka na operację przepukliny pachwinowej (termin na 3.02) nie zwlekając, pojechaliśmy do szpitala. Urolog od razu postawił diagnozę - guz jądra prawego. Zlecił USG. Na obrazie widoczny 3cm guz. Zlecono morfologię, badanie moczu. Poza podwyższonym CRP (mąż jest w trakcie antybiotykoterapi) wszystko w normie.
Mąż dostał jeszcze skierowanie na badania do zakładu radiologii i diagnostyki obrazowej.
Urolog nie pozostawił złudzeń. Jądro do usunięcia. Zaproponował, by zrobi to podczas operacji przepukliny (
Wszystko dzieje się tak szybko. Nie możemy w to uwierzyć
Będę pisać na bieżąco co i jak. Liczę na Wasze wsparcie i pomoc. Rodziny jeszcze nie informowaliśmy
Pozdrawiam ciepło!