Witajcie! Przepraszam, że odpisuję dopiero teraz, ale ostatnio dużo się działo i po prostu nie miałem kiedy na spokojnie usiąść i napisać o mojej wizycie we Wrocławiu. Muszę Wam przede wszystkim podziękować za to, że poleciliście mi abym skorzystał z drugiej wizyty i odbył ją w jednym z "zielonych" ośrodków. Porównując moją wizytę we Wrocławiu do tego co miało miejsce w Poznaniu w WCO to po prostu niebo, a ziemia. Przede wszystkim doktor Grzegorz Świątoniowski to niesamowity człowiek. Każdemu życzę, żeby trafił na takiego lekarza - facet konkretny, bezpośredni, który zna się na rzeczy, chętnie wysłucha i odpowie na każde pytanie. Na wizytę czekaliśmy jakieś dwie godzinki, ale nie żałuję ani minuty. Widziałem ludzi, którzy czekając na korytarzu byli podłamania, ale po 20 minutach z doktorem Świątoniowskim wychodzili podbudowani i gotowi do dalszej walki. Pan Grzegorz nie obiecuje gruszek na wierzbie, ale odnoszę wrażenie, że jego nastawienie nawet ciężko chorym osobom dodaje energii i wiary, że wszystko się ułoży.
Co do mojego przypadku to lekarz przede wszystkim stwierdził, że histopatologia jest ogólnie dobrze zrobiona, ale brakuje informacji czy są zatory w naczyniach. Poza tym zostałem osłuchany, oklepany, itd. Doktor zapytał mnie czy chcę od niego drugiej opinii czy żeby poprowadził mój przypadek. Bez chwili wahania zdecydowałem się na drugą opcję

Wobec tego od razu dostałem skierowanie na RTG klatki piersiowej i na markery, które tego samego dnia zrobiono mi w WSK. Doktor Świątoniowski opowiedział mi o stopniach zaawansowania choroby i o tym, że mogę być w grupie IA lub IB. Dowiedziałem się też, że jest już za późno abym dostał jakąś dawkę chemioterapii, nawet jeżeli z histopatologii okaże się, że jestem w IB (czyli generalnie potwierdziły się informacje od Trolla). Wizyty przez pierwszy rok będą miał co 2 miesiące, 3-4 razy do roku TK i 2 razy RTG. Za każdym razem będę spędzał ok 6 h w samochodzie, ale jest to niczym w porównaniu do spokoju jaki poczułem ja i przede wszystkim moja żona, a jej jest to teraz bardzo potrzebne
Dzisiaj odebraliśmy poprawione wyniki hist-pt. Okazało się niestety, że w "dwóch wycinkach obecne są komórki nowotworowe w naczyniach jądra. Naczynia powrózka nasiennego bez zmian". Patolog czuł się zakłopotany i winny, że wcześniej tego nie sprawdził, ale nie mam do niego żalu. Jeżeli czuję jakikolwiek żal to jedynie do onkologa pierwszego kontaktu, który widział, że histopatologia jest okrojona i powinno być tam więcej informacji, ale nic z tym nie zrobił. W ogóle w Poznaniu miałem wrażenie, że lekarze mają do mnie pretensje, że przychodzę z jakąś "błahostką" podczas gdy oni mają tyle ważniejszych przypadków na głowie. Lekarka nie wiedząc co ze mną zrobić wysłała mnie na markery, następnie kazała mi przyjść za 4 miesiące na wizytę, a na końcu na "odczepne" zapisała na PET-CT, które mam zrobić, ale we Wrocławiu by mi jej nie zalecono...
W każdym razie kolejną wizytę u doktora Świątoniowskiego mam już 25 października i jestem spokojny, że teraz jestem w naprawdę dobrych rękach

Jeszcze raz Wam wszystkim dziękuję!